Absolwenci 2016

Nasi ABSOLWENCI już kolejny rok piszą wspomnienia o latach spędzonych w „SIÓDEMCE”. Forma tych wspomnień jest różna, ale zawsze są to teksty bogate w informacje o tym, co dla naszych uczniów jest ważne, co ich porusza, co pamiętają po latach spędzonych w szkole i co uważają na tyle znaczące, że chcą się tym dzielić …
Zachęcam do przeczytania kilku prac lub fragmentów wypowiedzi Absolwentów 2015/16.


Wideo-relacja z uroczystego zakończenia roku szkolnego 2015/2016 naszych absolwentów


7 WSPOMNIEŃ…

Spędziłam w miejscu, z którym teraz przyszło mi się pożegnać, sześć lat. Było różnie. Uczyłam się znosić porażki, a przychodziło mi to z trudem, cieszyć się z sukcesów, walczyć z samą sobą.

Pierwsze…

Przez pierwsze trzy lata nauki byłam świetlicowym dzieckiem. Od 7.00 do 16.30, bez względu na to, jaki był dzień tygodnia i o której zaczynałam i kończyłam lekcje. Czy żałuję? Nie, ani przez moment. Świetlica wprowadziła mnie w świat rysunku, muzyki i książek. Z klas I-III wyniosę wspomnienia wychowawczyni, która nauczyła nas czytać, pisać i liczyć. Zawiązały się pierwsze przyjaźnie, a pierwsza przeczytana lektura traktowana była przez nas w kategoriach ogromnego sukcesu. Moment, kiedy pierwsze litery nabierały kaligraficznego kształtu i do tego pisane piórem! Bezcenny! Z początkowych lat szkoły wyniosę jeszcze jedną rzecz. Zawsze, gdy padnie pytanie: gdzie nauczyłaś się pływać? Odpowiedź będzie jedna: na zajęciach, na basenie w drugiej klasie podstawówki…

Nowy Świat…

Przyszła klasa IV, nowy wychowawca i nowi nauczyciele. Ogromny strach przed tym, co nieznane. Nigdy nie zapomnę emocji, gdy na rozpoczęciu roku szukałam nauczyciela z tabliczką IV e. Popłakałam się, gdy zobaczyłam panią Kasię Miler. W świetlicy wprowadziła mnie w świat muzyki, a teraz będzie dalej moim Aniołem Stróżem. Podchodziłam do tego bardzo emocjonalnie. Zawsze byłam wycofana, trudno nawiązywałam kontakt z rówieśnikami i ta informacja dała mi wewnętrzny spokój. Jej uśmiech i spokojne oczy dały mi pewność, że będzie dobrze, bo przecież nie mogło być inaczej.

Igranie z ogniem…

Pierwszy angielski, grupa zaawansowana. Cały czas powtarzałam sobie: oby nie Pan Marcin, oby nie Pan Marcin. Moje modlitwy nie zostały wysłuchane. Zawsze byłam w mniejszości i mój pogląd nie będzie popularny, ale ja lubiłam lekcje angielskiego. Cenię Pana Marcina za to, że jest wymagający. Uważam, że to jego zaleta. Na zawsze zapamiętam jego dowcipy, rozmowy z uczniami na tematy bardzo przyziemne, które z górnolotnością nie miały nic wspólnego. Kiedy z przyczyn medycznych okazało się, że muszę pić dużo i często, otrzymałam zgodę od wychowawczyni na picie również na zajęciach. Nigdy nie chwyciłam po wodę na lekcjach angielskiego. Dlaczego? Nie wiem do dziś, bo przecież udało mi się zatańczyć z Panem Marcinem na lekcjach cha chę i salsę, a to wymaga większej odwagi, niż łyk wody. W tajemnicy Wam powiem, że tańczyć, to On nie umie 

,,A niechaj narodowie…”

Pierwszy polski. Panią Agatę Maćkowiak polubiłam od pierwszej lekcji. Jej wewnętrzny spokój udzielał się wszystkim. Nie zapomnę wszystkich konkursów, pracy z Nią, wiary we mnie i poświęcenia mi swojego prywatnego czasu. Wszystkie słowa wyrecytowane, napisane i przeczytane na Jej lekcjach, miały wyjątkowy wymiar. Ceniłam i cenię sobie Jej zdanie. Bardzo lubię język polski i nigdy nie sprawiał mi problemów, a dzięki niej stał się mi bliższy i bardziej zrozumiały. Gdy uczniowie byli niezadowoleni z powodu pracy klasowej bądź zadania domowego w formie opowiadania, ja zawsze się cieszyłam. Jak mówiłam już wcześniej, moje poglądy są mało popularne…

Liczyć każdy może…

Pierwsza matematyka. Nigdy się nie zaprzyjaźnimy, bez względu na to, co królowa nauk miałaby mi do zaproponowania. Tylko i wyłącznie, dzięki Pani Ewie Jarzinie, sumowałam, różnicowałam i dzieliłam. Czy jeszcze kiedyś spotkam się z nauczycielem, który poświęci przerwę, żeby wytłumaczyć mi zadania z geometrii przestrzennej, wyrażenia algebraiczne? Dla Pani Ewy to pewnie normalne, ja nie zapomnę tego nigdy. Dla mnie, to coś wielkiego. Ona jest wielka, bo mnie oswoić z liczbami, nie wiem czy ktokolwiek, kiedykolwiek będzie potrafił na 100%. Jej wiara we mnie, naprawdę mnie zaskakiwała. Usłyszałam kiedyś, że powinnam wziąć udział w konkursie matematycznym. Zbladłam. Wiarę w kogoś rozumiem, ale wówczas przestraszyłam się nie na żarty. Od razu wprowadziłam Panią Ewę na dobrą drogę i konkurs matematyczny nigdy nie odbył się z moim udziałem.

Światło i nauczycielka życia…

Teraz zacznę nieco inaczej. Drugie półrocze V klasy, styczeń, pierwsza lekcja historii i ogromne zaskoczenie. Przed nami nie stanęła Pani Agnieszka Tomaszczyk, lecz ktoś zupełnie inny. Przywitała się, przedstawiła i w klasie zapanowała cisza jak makiem zasiał. Tak już zostało. Historia to kolejna lekcja, na której nie piłam wody. Dlaczego? Nie pytajcie, nie umiem odpowiedzieć. Zawsze byłam przygotowana. Patrzymy na przedmiot przez pryzmat nauczyciela. Pani Monika Kasprowicz umiała mnie historią zarazić. Nie zapomnę momentów kiedy moja mama pytała mnie np. na sprawdzian. Ubierałam wszystko w ozdobne zdania, opowiadałam dookoła tematu i zawsze słyszałam „do brzegu, do brzegu”. Potem zrozumiałam, że historia to fakty i tego się będę trzymać.

Wyśpiewane słowa…

,,Nie spłaszczaj samogłosek! Trzymaj dźwięki na przeponie! Nie wykrzykuj wysokich dźwięków!” – bezcenne słowa. Kiedy choroba odebrała mi treningi tańca towarzyskiego, pozostała muzyka. Wszystko się uzupełnia. Gram na pianinie, śpiewam, a moja wychowawczyni uczy mnie muzyki. Pani Kasia Miler była ze mną zawsze. Gdy byłam w szpitalu, dzwoniła, gdy byłam chora w domu, dzwoniła, gdy widziała, że coś mnie gryzie, dzwoniła. Oczywiście do mojej mamy, nie do mnie. Raz ją zawiodłam, bo zawiodłam też siebie. Drugi Przegląd Piosenki Światowej. Startuję z piosenką ,Wspomnienie” Niemena. Na próbach śpiewam – wychodzi. Ale coś stało się w mojej głowie przed samym konkursem. Coś mi mówiło, że nie dam rady, że piosenka mnie pokona. Wyszłam na scenę i zaśpiewałam, tak po prostu, odśpiewałam coś, w co należało włożyć serce. Wyróżniono mnie wówczas i pomyślałam, że gdybym zaśpiewała na 100%, a nie na 70%, mogłabym wygrać. Nigdy nie usłyszałam od Pani Kasi, że ona popiera tę moją teorię, ale ciągle mam ją z tyłu głowy.

To tylko siedem i aż siedem najcenniejszych wspomnień, które zabiorę ze sobą. Każdy etap życia pozostawia jakiś ślad. Ten również. Ogromnie żałuję, że te mury, które dały mi poczucie bezpieczeństwa, muszę opuścić. Będę tu wracać i nie tylko myślami,

Zuzanna


WIERSZEM O SIÓDEMCE

WSPOMNIENIE

Jeden i pół roku minęło …
Niby wszystko dawno się zaczęło,
ale teraz wydaje się jakby to wczoraj było,
a może mi się przyśniło?
Bo mi wierzyć nie chce się,
że niedługo zakończenia dzień,
ze wszystko minie jak palcem pstrykniecie
i pozostaną wspomnienia – blade jak muśniecie,
ale będą na zawsze w mym sercu i głowie
nawet jeśli ktoś coś innego powie.
Moi koledzy i koleżanki, nasze wspólne przygody,
wspólne przeżycia, radości, kłótnie i zgody.
Dziękuję szkoło za to, co zrobiłaś,
że tak wielu rzeczy mnie nauczyłaś,
wiedzę przekazałaś, jak żyć pokazałaś.
Rozpocznie się w moim życiu etap nowy,
Pełen radości i zmagań, ale ufam, że kolorowy.
Będę pamiętać, kto wskazówki mi dawał,
kto we mnie wierzył, mówił bym się nie poddawał,
kto mnie motywował …
Za to wszystko do końca życia będę dziękował.
Dziękuję Ci szkoło!

Stanisław


… W szóstej klasie na początku chcieliśmy jak najszybciej zakończenia roku, a teraz chcielibyśmy iść do 7 klasy , tak jak to było w PRL.
Ogólnie SP7 to najlepsza szkoła pod słońcem.

Jaś


… Naukę w SP7 na pewno będę miło wspominać. Miałam ( i mam ) tu wielu przyjaciół. Prawdopodobnie będę tęsknić za nauczycielami. Smutno mi na myśl, że po wakacjach już tu nie przyjdę .

Dominika


books1

Strona Szkoły Podstawowej nr 7 im.Erazma z Rotterdamu w Poznaniu

Pomniejsz / powiększ czcionkę
Zmień kontrast